Portal używa plików cookies (tzw. ciasteczek).
Korzystając z serwisu internetowego www.uniqa.pl wyrażasz zgodę na używanie cookies, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Przeczytaj
Rowerowe wyprawy czy wycieczki to świetny sposób na ciekawe i zdrowe spędzenie czasu. Są jednak takie sytuacje, kiedy miejsce docelowe, z którego ruszymy rowerem jest zbyt daleko, by rozpocząć od niego przygodę.  W jaki sposób przetransportować rower,  żeby było bezpiecznie i komfortowo?

Samochód

Wielu z Was na pewno od razu pomyślało o samochodzie, ale czy to rzeczywiście najlepszy sposób? To oczywiście zależy.
Przede wszystkim mocowanie. Trzeba gdzieś te rowery przewieźć. Niektóre auta mają specjalne „szyny” na dachu, czyli mocowanie na bagażnik. Może być to właśnie bagażnik rowerowy. Nasze sprzęty wtedy mocuje się do nich tak, żeby stabilnie stały. Zawsze się będą odrobinę kołysać, ale to nie szkodzi.

Jeśli auto nie ma takiego mocowania, to innym wyjściem jest założenie haków na rowery z tyłu samochodu.  Wtedy montuje się je do tego bagażnika, a niektórzy dla bezpieczeństwa nakrywają je płachtą. W razie, gdyby padało, lub aby uskakujące spod kół auta kamienie nie uderzyły w rower.
Jest jeszcze opcja włożenia rowerów do samochodu. Ale to wymaga posiadania w aucie miejsca o odpowiednio dużych rozmiarach, bo rower, nawet ze zdjętym przednim kołem, ma przynajmniej około metra długości a jeszcze na szerokość  kilkadziesiąt centymetrów. 

My zawsze jeździliśmy z dwoma rowerami, ale wszystko zależy od rozmiaru samochodu. Trzeba jednak pamiętać, że musimy gdzieś zmieścić również bagaż i drugiego pasażera. 

Trzecia opcja to opcja przyczepki. Ale to już alternatywa dla wybrańców, którzy taką przyczepę posiadają. Przewożąc w niej rower trzeba go bardzo dobrze zabezpieczyć, żeby nie wypadł lub się nie uszkodził (lub żeby rowery nie uszkodziły się nawzajem, jeśli wieziemy ich więcej). 

Z autem jest jednak ten problem, że trzeba je gdzieś zostawić, a później wrócić w to samo miejsce (no, chyba, że mamy kierowcę).  To więc dobra opcja, gdy wylatujemy i odlatujemy z tego samego lotniska, lub robimy sobie trasę w kształcie pętli.
Jeśli jednak zamierzamy jechać z punku A do punktu B to auto raczej nie będzie dobrym rozwiązaniem.


Samolot

Pakowanie roweru do samolotu to wyzwanie. Podobno niektórym udaje się to zrobić w pojedynkę, ale ja nie wyobrażam sobie bez pomocy drugiej osoby.
 
Gdy już znajdziemy kierunek, który nas interesuje to przede wszystkim należy sprawdzić, czy przewoźnik zabiera rowery lub duży sprzęt sportowy. Nigdy nie spotkałam się z tym, żeby nie można było, za to zdarzyło się, że przy kupowaniu biletu nie ma możliwości wyboru dodatkowej opcji, jaką jest rower (lub duży sprzęt sportowy).  Należy wtedy skontaktować się z obsługą klienta, przeważnie dostaniemy drogą mailową dodatkowe potwierdzenie, że nasz rower też z nami jedzie.

Prawdziwy problem pojawia się jednak wtedy, kiedy rower trzeba zapakować do luku (trzeba sprawdzić w regulaminie, jak należy go zapakować). Ja znam na to trzy patenty:

1. Torba rowerowa. Torba jest duża i ciężka, więc nie bardzo jest jak ją wozić ze sobą. Możemy ją zostawić gdzieś na przechowanie (np. w hotelu), o ile odlecimy z tego samego lotniska.

2. Karton.
To według mnie kiepska opcja. Karton po pierwsze trzeba gdzieś znaleźć – w odpowiednim rozmiarze, więc to pierwsze wyzwanie. Jednak najtrudniejszym z całej operacji z katonem jest jego transport. Jest wielki i ciężki, nie da się go wieźć w ręku, nie da się go przymocować do roweru. Być może można go złożyć, ale takie kartony przeważnie są zszywane, żeby nie rozpadły się w transporcie. Pozostaje ewentualnie duża taksówka, ale nie wydaje mi się to rozsądnym pomysłem.

3. Folia bąbelkowa/podkłady pod panele lub tego typu pianka monterska, którą kupujemy na metry (25 metrów na jeden rower wystarcza) w markecie budowlanym. Folię daje się przymocować w poprzek na bagażniku (przykleić taśmą klejącą). A później rower należy rozmontować (zdjąć przednie koło, obrócić kierownicę, spuścić powietrze z dętek) i owinąć go folią. Rolki są dość duże, więc jedna osoba trzyma rower w pionie a druga biega dookoła. Kolejny krok to owinięcie taśmą klejącą, żeby folia się trzymała.

Pociąg

Opcja transportu roweru pociągiem wcale nie jest taka łatwa, bo chociaż większość pociągów ma miejsce na rower, to trzeba do niego jeszcze wsiąść. O ile bez bagażu to nie jest wyzwanie, to z wieloma sakwami już tak. Trzeba jednocześnie wstawiać rowery do pociągu i wrzucać bagaż. 

Najlepiej podzielić się na role, kto czym się zajmuje. Jeśli startujemy ze stacji początkowej, lub z dłuższym postojem i kończymy na ostatniej, to nie ma pośpiechu, ale jeśli mamy  minutę na to, żeby wsiąść  lub wysiąść z całym „majdanem”, to robi się nerwowo.

Są też pociągi, w których nie można przewozić rowerów. W krajach Wschodu czasem wystarczy kupić u konduktora „dodatkowy” bilet, ale w Polsce czy na Zachodzie musimy nasze rowery po prostu spakować, tak jak do samolotu, aby były dużym bagażem.


Autobus

Niektórzy jeszcze próbują autobusów. Ale to moim zdaniem loteria. Kierowca zabierze rower do luku tylko wtedy, gdy będzie miał miejsce i to często spakowany. Nie wiem, co w sytuacji, gdy zrobi się ciasno z bagażami, które zostaną dołożone w trakcie trasy…? Wydaje mi się, że ta opcja to zbyt duże ryzyko, chociaż w niektórych sytuacjach może być jedyną.


Ubezpieczenie sprzętu sportowego

Ale obojętnie jaką metodę wybieramy, należy pamiętać o bezpieczeństwie sprzętu.  W aucie trzeba rowery dobrze  ułożyć lub przymocować. W samolocie i autobusie należy je odpowiednio opakować, a w pociągu powiesić lub postawić tak, żeby się nie ruszały (np. związać czymś wciśnięte hamulce). Trzeba  też mieć na uwadze swój bagaż, zwłaszcza, gdy mamy kilka sakw łatwo którąś przeoczyć.  Taką najważniejszą (z portfelem, pieniędzmi, elektroniką) dobrze jest mieć zawsze przy sobie, jako bagaż podręczny.

Warto też pomyśleć o ubezpieczeniu sprzętu. Na urlop wystarczy po prostu rozszerzyć polisę turystyczną o ubezpieczenie bagażu i/lub sprzętu sportowego, a na dłuższą wyprawę dobrze rozważyć osobną polisę na mienie, które zabieramy w podróż. 
Trzeba sprawdzić warunki ubezpieczenia, od czego chroni zakres polisy (powinny to być zdarzenia losowe i kradzież) i jakie są wyłączenia (np. sprzęt musi być tylko pod opieką ubezpieczonego lub powierzony przewoźnikowi).

Ubezpieczenie mienia powinno być zawarte na taką sumę ubezpieczenia, abyśmy byli w stanie kupić sprzęt o takich samych lub zbliżonych parametrach w razie zniszczenia obecnego.

A kiedy  będziemy już przygotowani do drogi, to pozostaje nam tylko zabezpieczyć mieszkanie i ruszać! 

Jak zabezpieczyć mieszkanie przeczytasz w artykule "Jak przygotować mieszkanie na roczną nieobecność".

Natalia rowerem po Europie

Natalia Tomtała

Z wykształcenia humanistka, a mimo to przez kilka lat pracowała w branży ubezpieczeniowej. Pracę tymczasowo porzuciła, bo zamarzyły jej się wakacje bez limitu. Teraz spełnia swoje marzenia i łapie oddech w rowerowej podróży dookoła Europy.

Pani z tabletem

Relacja z wyprawy rowerowej po Europie


Rekomendowane ubezpieczenia

Rekomendowane produkty

Poznaj ubezpieczenia UNIQA proponowane specjalnie dla Ciebie:

Para leżąca na ziemi i obserwująca niebo

Radość Odkrywania

  • Ubezpieczenie turystyczne
  • NNW, ubezpieczenie bagażu i sprzętu podróżnego
Dowiedz się więcej
Ojciec z synem na deskorolce

Aktywne Życie

  • Ubezpieczenie na życie dla osób aktywnych
  • Świadczenia w wyniku nieszczęśliwego wypadku
Dowiedz się więcej

Masz pytania?

Zadzwoń lub napisz.

tel: 801 597 597
tel: 42 66 66 500

Koszt połączenia: wg taryfy operatora.

centrala@uniqa.pl Znajdż placówkę

<< Przewiń w dół

Przewiń w górę >>